W tym roku postanowiliśmy zmienić Ligę Taekwondo WT na „Wesołki”, a więc serię „kultowych” turniejów organizowanych na Wielkopolsce przez pana Piotra Wesołka. 2 marca odbyła się pierwsza odsłona ligi na 2019 rok, a pierwszą halą w jakiej gościliśmy był Kórnik. Udało się zebrać 17 zawodników, bardziej i mniej doświadczonych, którzy do Torunia przywieźli łącznie 20 medali w tym 11 w walkach. Z tego co mówiono na oficjalnym otwarciu – w zawodach wzięło udział ok. 300 zawodników z ponad 20 klubów Taekwondo Olimpijskiego.
Miło nam poinformować, że w dniach 29-31.03.2019 udamy się z naszą zawodniczką Taekwondo Olimpijskiego do niemieckiego Hamburga na Puchar Świata, zawody rangi G1 – German Open. Obok Mai na matach mogą rywalizować najlepsi na świecie, w tym olimpijczycy. Puchar Świata w olimpijskiej dyscyplinie będzie póki co najpoważniejszym turniejem w krótkiej historii Centurii, na którym wystawimy swojego wychowanka.
W niemieckim miasteczku Ahlbeck, położonym tuż za Świnoujściem, odbyła się kolejna edycja towarzyskiego turnieju w Taekwondo Olimpijskim – Pomerania Open. Naszym bardziej doświadczonym dzieciakom tym razem odpuściliśmy (nie odpuścił tylko Tymek), bo marzec będzie obfity w bardziej wymagające starty, a Pomeranię potraktowaliśmy jako poligon doświadczalny dla piątki debiutujących i jednego zawodnika, dla którego był to dopiero drugi start w walkach.
9 zawodników udało się nam wystawić na ciekawym turnieju dla kolorowych pasów Taekwon-Do ITF (federacja północnokoreańska) w czeskiej Opavie. Stwierdziliśmy, że będzie to fajny sprawdzian w warunkach turniejowych na początek roku, tym bardziej, że debiutowała dwójka seniorów i perspektywa nietrafienia od razu czarnego pasa była kusząca. Poza tym kusząca była możliwość wystawienia do walki młodszych dzieci niż 10 lat, niestety z trójki chętnych dotarł tylko jeden, pozostałych wykluczyła choroba i – powiedzmy – kłopot organizacyjny. Oto szczegółowe wyniki naszych zawodników:
12 lutego w toruńskim Dworze Artusa odbyło się uroczyste wręczenie stypendiów sportowych za wysokie wyniki w roku 2018. W gronie ok. 130 stypendystów miasta Torunia pojawiła się po raz pierwszy reprezentantka Taekwondo Olimpijskiego, nasza kadetka Maja Błażejewska. Gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów oraz wytrwałości.
W sobotę 9 lutego odbyła się w bydgoskim Fordonie konsultacja sparingowa w Taekwondo Olimpijskim. Zjechało się kilka klubów, a swoje umiejętności postanowiło sprawdzić na sparingach również 7 Centurian. W Bydgoszczy przebywaliśmy od godziny 10:00 do 17:00.
Miło nam poinformować, że naszej zawodniczce Mai Błażejewskiej przyznane zostało comiesięczne stypendium prezydenta Miasta Torunia. Od teraz kadetka toruńskiej Centurii będzie otrzymywała za swoją pracę na Dojang i wyniki bardzo solidne kieszonkowe od miasta. Gratulujemy!
Podczas pisania książki „Historia Taekwondo w kilku rozmowach” spotykam różne podejście do Taekwondo, nie tylko zależne od federacji (ITF/WT), ale różne nawet wewnątrz danych federacji, podzielonych wzdłuż i wszerz pod kątem stosunku do sztuki walki, jej historii, losów, rozwoju… Książka to tylko kolejny przykład, wielu z nas toczy rozmowy podczas rozmaitych wyjazdów i spotyka się z opiniami diametralnie różniącymi się od siebie. Najbardziej zależy to od konkretnego człowieka, od jego trenera (!) i wychowania. Nie od dziś wiadomo, że kształtuje nas m.in. to jakich spotkamy po drodze ludzi. Osobowości w tym środowisku bywają silne i nieskore do kompromisów, co czasem ratuje, a czasem psuje…
Zaintrygowany rozpiską godzinową seminarium z mistrzem Daltonem (12 godzin treningu przez dwa dni!) liczyłem, będąc już w Pabianicach, ile czasu spędzamy na faktycznym treningu. Wyszło mi, że ćwiczyliśmy przez 10,5 godziny, co jest przecież dawką potężną – dla mięśni, ścięgien i psychiki (a niektórzy mieli jeszcze egzamin)! Nic zatem dziwnego, że pod koniec ostatniego niedzielnego treningu, kiedy to mistrz (VIII dan ITF, a przy okazji bokser – ogólnie facet robi wrażenie swoją energią, siłą i dynamiką!) z Irlandii omawiał kurs, cytując sąsiada, „ciężko było nawet siedzieć”. Trudno było znaleźć część ciała, która nie bolała. Na IIC było wszystko – od ćwiczeń siłowych, rozciągających, poprzez zadaniówki sparingowe w sprzęcie, tarcze, układy formalne, utwardzanie powierzchni (przyjmowanie ciosów i kopnięć na mięśnie), samoobrona oraz walki krokowe. Zapomniałbym o pompkach, końcówkach, wznosach i tego typu zadaniach w dużych ilościach.